Pieniądze albo KASA

Michał Tartakowski - recenzja książki Po naszym szkolnym spotkaniu z Pawłem Beręsewiczem miałem okazję kupić jedną
z jego książek. Po krótkim namyśle zdecydowałem się na Pieniądze albo KASA. Wybór okazał się trafny, gdyż książka pochłonęła mnie całkowicie. Przeczytałem ją w jeden dzień. Mam zamiar pokazać Wam, że dobrze zrobiłem.

             Każdy rozdział książki to inna część życia Staszka Tondery i zarazem inne jego potrzeby. I jak w każdym epizodzie naszego życia, tak i w jego potrzebna była KASA. No tak, tylko skąd ją brać? Zarabiać samemu? Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Czekać, aż spadnie z nieba? Zawsze można liczyć na cud, ale lepiej samemu się starać zarobić.  Więc jak to zrobić? Otóż to! Wątek główny całej książki!

            Staszek ma często pusto w kieszeni, ale czasami zdarzy mu się znaleźć coś na ulicy.
W drugiej klasie gimnazjum Staszek grał sobie na komputerze, kiedy nagle coś łupnęło. Nie w grze, w rzeczywistości. To mama otworzyła pawlacz (podłużna szafka wisząca w koncie pod sufitem), gdzie przechowywał z Krzyśkiem (młodszym bratem) swoje stare rzeczy. Wtedy zaczęła się jego przygoda z Allegro.

            W ostatniej klasie gimnazjum Staszek zauważa podejrzaną ofertę na Allegro -  Mercedes, limuzyna, za złotówkę! Myśli: pewnie resorak. Ale nie, ma podany przebieg. Kupić? Nie kupić? Przeczytajcie i zobaczcie.

            Książka bardzo mi się podobała. Jest napisana prostym, ale zarazem wciągającym językiem. Naprawdę polecam. Na pewno będziesz zadowolony.

Michał Tartakowski